Ryzyko w życiu i w funduszach inwestycyjnych

Cykl: Ryzyko w funduszach inwestycyjnych

Ryzyko w życiu i w funduszach inwestycyjnych

 

Ryzyko towarzyszy ludzkości od początku jej istnienia. Wszyscy o nim mówią i wszystkim wydaje się, że jest to pojęcie jednoznaczne i nie budzące żadnych wątpliwości. Wydaje się także, iż w obiegowej opinii istnieje pogląd, że należy go za wszelką cenę unikać. Ale czy jest on słuszny i czy unikanie ryzyka jest w ogóle możliwe?

 

Większość codziennych czynności związana jest z podejmowanie ryzyka. Jazda samochodem, gra w tenisa, wspinaczka górska. Dlaczego więc ponosimy ryzyko? Najprostsza odpowiedź brzmi: chcemy odnieść korzyść. Jazda samochodem jest ryzykowna, lecz jesteśmy u celu szybciej i wygodniej. Wspinaczka górska, również, ale dzięki niej ostatecznie osiągamy satysfakcję ze zdobycia szczytu, czujemy się przyjemnie zmęczeni. Te proste przykłady wskazują, że jeśli chcemy osiągnąć korzyść, musimy ponieść ryzyko, ale spróbujmy odwrócić problem: czy da się osiągnąć korzyść bez ponoszenia ryzyka?

 

Mówiąc o korzyściach często mamy skojarzenie z pieniędzmi. Przejdźmy więc od ryzyka w ujęciu filozoficznym na bardziej pragmatyczne i zastanówmy się nad formą ryzyka jaką jest HAZARD. Ludzkość od „zawsze” uprawiała gry hazardowe. Z jednej strony wynikało to z chęci wzbogacenia, a z drugiej, potrzeba emocji związanych z hazardem stawała się często uzależniająca. Przez długi czas gry hazardowe były utożsamiane z chaosem lub też ślepym losem. Ślepy los sprawiał, iż jedni tracili inni się bogacili. Ale czy ten los był na pewno ślepy? Czy poszczególne gry nie cechują się pewnymi „ukrytymi własnościami”, które zwiększają szansę na wygraną?

 

W XVI wieku znany wszystkim Galileusz – choć nie był hazardzistą – rozważał następujący problem: „dlaczego w rzutach trzema kostkami suma dziesięciu oczek pojawia się częściej niż suma dziewięciu oczek?” Problem ten nie był czysto teoretyczny. Uczony prowadził badania na zlecenie swojego opiekuna i mecenasa, Wielkiego Księcia Toskanii, który był entuzjastą gier hazardowych. W wyjaśnieniu paradoksu Galileusz wszedł na grunt naukowy, a ściślej mówiąc matematyczny. Późniejsze dokonania innych wybitnych matematyków tj. Pascala i Fermata dały naukowe podwaliny pod analizę hazardu i ryzyka. Biograf Pascala William R. Shea pisze: „Jeżeli nawet pani Fortuna urodziła się w nieco podejrzanej atmosferze klubów hazardowych, to uzyskała potem szlachecki tytuł w fascynującej wymianie listów pomiędzy Pascalem a Fermatem”.

 

Zastanówmy się jakie ma to wszystko znaczenie w naszych rozważaniach dotyczących ryzyka? Dokonania opisane powyżej dały podstawy do jego pomiaru. Fakt, że ryzyko udało się zmierzyć dał nadzieję na osiągniecie nad nim kontroli, co przełożyłoby się na sukces zarówno w hazardzie jak i biznesie.

 

Stąd możemy przejść już do kwestii inwestowania. Czy inwestowanie i hazard to na pewno dwie różne sprawy? Granica, która je dzieli jest bardzo cienka. Załóżmy, że chcemy zainwestować w akcje. Stoimy przed następującym wyborem: kupić za 100% środków akcje jednego emitenta, czy też za tą samą pulę kupić walory 10 różnych emitentów. Czy ten problem nie wydaje się podobny do gry o następującym schemacie: postawić wszystko na jedno rozdanie, czy postawić posiadane środki na dziesięć różnych (ale sprawiedliwych) zakładów?

 

Księgowi nie stoją przed takim dylematem (przynajmniej w sensie zawodowym). Widzimy jednak, iż troską regulatora jest to by poczynania zarządzających portfelem inwestycyjnym funduszu były bliższe powiedzeniu: „nie kładź wszystkich jajek do jednego koszyka”. Stąd wynikają ograniczenia dla funduszy zamkniętych, by maksymalnie 20% aktywów było inwestowanych w instrumenty jednego emitenta. W przypadku otwartych zaś funduszy, ograniczenie to jest bardziej rygorystyczne. Mowa tu o 10%, a nawet 5% aktywów zainwestowanych w jednego emitenta.

 

Ponieważ obrazy dają lepszy pogląd, na niektóre kwestie spójrzmy na dwa przykłady hipotetycznych strategii inwestycyjnych. Jedna z nich opiera się o inwestycje pięciu (20% w każdy) niezależnych walorów. Druga zaś w jeden walor stanowiący 100% portfela. Obie inwestycje dały ostatecznie mniej więcej ten sam wynik (wzrost o 8%).

 

Ryzyko w życiu i w funduszach inwestycyjnych

 

Nie będzie chyba zaskoczeniem jeśli podpowiem, iż niebieska linia to wykres dotyczący strategii opartej o 5 różnych walorów, a pomarańczowa to inwestycja w jeden walor. Jeśli ktoś ma wątpliwości, która strategia jest bezpieczniejsza, zwróćcie uwagę na nagły spadek na wykresie. W najgorszym momencie strategia polegająca na inwestycji w walor jednego emitenta przyniosła stratę -9% (w okresie pomiędzy punktami 4 i 9  na osi X). Z kolei strategia, którą reprezentuje linia niebieska w najgorszym momencie dała stratę niespełna -2%.

 

Jaki z tego wszystkiego płynie dla nas wniosek? Limity inwestycyjne mają swój cel. Ich głównym zadaniem jest ograniczenie strat w sytuacji kiedy zarządzający nietrafnie przewidzi tendencje rynkowe. Jest tu jeszcze jeden ważny element o którym należy wspomnieć, a którym jest efektywność zarządzającego. Problem efektywności w skrócie można zdefiniować tak: dwóch zarządzających zarobiło w tym samym okresie tyle samo. Ale czy to oznacza, iż oba portfele są tak samo dobre?  Ale to już temat na osobne rozważania:-)

Wojciech Brzoska

Be New Pro

 

+48 501 685 529

info@benewpro.com

 

Concept Tower

Grzybowska 87

00-844 Warszawa

zapisz się do newslettera

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. POLITYKA PRYWATNOŚCI

Zamknij